Śmierć z przepracowania
 |
 |
Pracujemy coraz więcej i więcej.
Już od dawna nikt nie przestrzega 40-godzinnego tygodnia pracy. I nie zawsze dlatego, że tego wymaga pracodawca. Jest tylko dobrze widziane, jak pracownik pozostaje w pracy dłużej niż normatywne 8 godzin.
Nikt nie stosuje bezpośrednich represji by zmusić do darmowej pracy, ale ogólna psychoza jest taka, że nie wypada liczyć czasu poświęconego firmie. Bardzo szybko wpada się w samonakręcającą się obsesję pracy.
Pracoholicy są teraz zjawiskiem bardzo powszechnym.
Statystyki mówią, że stanowią oni tylko 5 % społeczeństwa, ale moim zdaniem są to wysoce zaniżone dane. Poświęcenie się dla firmy ma być drogą do sukcesu.
Praca w weekendy, praca po godzinach, rezygnacja z przysługujących urlopów- to codzienność wśród menedżerów.
Jeśli już zdarzają się dni wolne, to koniecznie muszą mieć ze sobą laptopa, komórkę, co chwila sprawdzają skrzynki mailowe. Nadgorliwcy potrafią nawet dzwonić do firmy, by sprawdzić, czy przypadkiem nie są potrzebni.Nie potrafią już wcale odpoczywać. Nie mają czasu dla rodziny, dla przyjaciół. Zupełnie inaczej ustawiają hierarchię wartości życiowych. Żyją w pośpiechu, na dużych obrotach i na wysokim poziomie adrenaliny. Inaczej już nie umieją.
Skąd się taki stan rzeczy bierze?
Po latach komunizmu, gdy praca była dla każdego, problem bezrobocia bardzo dotknął społeczeństwo. Trzeba się o zatrudnienie starać i walczyć o jego utrzymanie.
Praca jest wartością bardzo poszukiwaną. Wiąże się nie tylko z możliwością zdobycia kasy, ale też daje bezpieczeństwo. Dlatego trzeba ją bardzo szanować i ponosić pewne wyrzeczenia.
Pracują dużo nie tylko pracownicy menedżmentu.
Niskie zarobki „zwykłych” pracowników zmuszają do szukania dodatkowych źródeł dochodu.
Jeszcze 15 lat temu do pensji dorabiało około 10% Polaków. Obecnie mówi się już o 30%. Gdy tak się doda te wszystkie godziny spędzone na pracy, to zaczynamy osiągać poziom słynących z pracoholizmu Japończyków.
Jeszcze gorzej sytuacja ma się z Polakami wyjeżdżającymi za granicę. Tam nie wypada nawet odpoczywać po 8 godzinach. Trzeba pracować dużo – minimum 10 godzin, bo przecież to wszystko się przekłada na rosnące konto.
A na pieniądze czeka w Polsce rodzina. A tyle dóbr jest teraz dostępnych, tylko trzeba zdobyć na to środki. Polacy w Polsce jeszcze potrafią czasami rozmawiać o sporcie, polityce czy rodzinie. Za granicą jest jeden temat – gdzie i za ile można pracować.
Wszystko jest dobrze, jeśli służy zdrowie. Młodzi potrafią na szczęście już o to dbać. Znajdują czas na ćwiczenia, na odrobinę relaksu. Często jednak organizm odmawia posłuszeństwa. I wtedy jest już na późno na zmiany. Nie ma sił na pracę i pętla się zaciska. Zaczynają się depresje, nerwice, wysiada układ krążenia. Śmierć z przepracowania przestaje być specyfiką Japonii.
Symptomy uzależnienia od pracy są bardzo niewinne i jak w każdym nałogu trudno je zauważyć. Zaczyna się od brania pracy do domu, żeby sobie narobić zaległości, potem zaczyna się zostawanie po godzinach, potem praca w weekendy a potem już nic innego się nie liczy.
Najważniejsza w życiu jest równowaga i warto o nią zadbać, póki nie jest za późno.
|