Skrzynka elektroniczna - symbol XXI wieku
 |
Kiedyś, dawno, dawno temu pisało się listy ręcznie na eleganckiej papeterii. Stalówką na obsadce, wiecznym piórem, potem długopisem… Celebrowało się otwieranie i czytanie. W wielu rodzinach był zwyczaj odczytywania otrzymanych listów na głos. Potem listy były przechowywane, najczęściej w pudełkach po czekoladkach albo w tekturowych teczkach.
Czasami, po latach, stare listy nabierały bezcennej wartości. Wczoraj dostałam w prezencie książkę Małgorzaty Karoliny Piekarskiej. Książka nosi tytuł "Dziewiętnastoletni marynarz" i jest oparta na kilkudziesięciu listach, jakie pisał stryjeczny dziadek autorki w czasie swojego pobytu w Szkole Morskiej w Tczewie w pierwszej połowie lat dwudziestych ubiegłego wieku.
A teraz… czy ktoś jeszcze pisze tradycyjne listy? Piszemy (a właściwie robimy wydruki) listy urzędowe i podania, wysyłamy zaświadczenia, oświadczenia, programy stypendialne…
Używamy obecnie prawie wyłącznie poczty elektronicznej. Łatwość z jaką przychodzi nam wysyłanie maili obraca się jednak również przeciwko nam.
Jesteśmy zasypywani korespondencją. Codziennie dostajemy nie tylko wiadomości ważne i potrzebne, ale również stosy śmieci reklamowych, a także przeróżne filmiki od znajomych, chcących nam zrobić niespodziankę. Tych filmików przychodzi tak wiele, że najczęściej wykasowujemy je od razu bez oglądania.
Sama tak robię, natomiast czytam zawsze uważnie wszelkie wiadomości tekstowe jakie otrzymuję od osób, które znam. Staram się wysyłać odpowiedzi możliwie szybko, a w każdym razie tego samego dnia.
Zauważyłam, że niektórzy opanowali sztukę odpowiadania na maile bez ich wcześniejszego przeczytania. Odpowiedź bywa wtedy miła i uprzejma, tylko nie ma w niej nawet cienia poruszanego tematu. Jeśli dostaję tego typu odpowiedź – jest to dla mnie sygnał, że do danej osoby nie ma już po co więcej pisać na jakikolwiek temat.
Skrzynka elektroniczna… symbol XXI wieku? A ja z przyjemnością poczytam książkę jaką wczoraj dostałam.
Alternatywny Blog JBS
|